Sieci, czyli horror

Chłopiec płaczący w rogu pokoju po napisaniu projektu sieci

Nawet nie wiem od czego zacząć, cały dzień spędziłem tylko i wyłącznie na tworzeniu tego zgorzkniałego projektu sieci. Po tych jedenastu godzinach męczarni znam już wszelkie standardy dotyczące maksymalnego kąta zgięcia, nachylenia oraz długości przewodów zarobionych końcówkami RJ-45. Czy ten horror kiedyś się zakończy? Czy dane jest mi zaznać spokoju? Gdy zamykam oczy, widzę przed sobą tylko plan budynku z zachowanym pionem architektonicznym, salą konferencyjną i biurami rozłożonymi według specyfikacji podanej przez nauczyciela. Tak bardzo chcę, aby ten dzień już się skończył. Chciałbym, aby ten dzień był tak spokojny, jak ostatni wtorek. Samo sporządzenie planu budynku nie było aż takie trudne, w końcu polega ono tylko na rozstawieniu kilku ścian i narysowaniu drzwi, ale rozmieszczanie gniazd abonenckich w odpowiednich odstępach a następnie dokumentowanie długości kabli doprowadziło mnie do całkowitego upadku. Nie mam już siły na nic. Jakakolwiek próba zrobienia czegokolwiek – nawet przyjemnego, sprowadza się do braku zaangażowania.

Próbowałem się wyluzować jedząc deser, ale na tym etapie nawet on smakuje jak przełącznik Cisco. Mam nadzieję, że coś takiego już nigdy mnie w życiu nie spotka. Jedyne co pozostało teraz zrobić, to wysłać ten plik pdf i położyć się spać, chociaż nawet to nie pomoże – jestem przekonany, że nawet we śnie nie odnajdę chwili spokoju od montażu i eksploatacji lokalnych sieci komputerowych. Co mogę na to poradzić?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak wyglądały wcześniejsze dni pandemii, odwiedź mój pandemiczny blog. Doświadczyłeś kiedyś podobnie stresującej sytuacji? Podziel się nią w sekcji komentarzy!

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.